Dam Ci najlepsze 7 sekund Twojego życia, czyli o tym, jak ze sprintera zrobić maratończyka, jak radzić sobie z przedwczesnym wytryskiem

Dam Ci najlepsze 7 sekund Twojego życia, czyli o tym, jak ze sprintera zrobić maratończyka, jak radzić sobie z przedwczesnym wytryskiem

Wielu mężczyzn kojarzy udany seks z długą i intensywną penetracją. Przeciągajacy się przez długie minuty (nie mówiąc o godzinach oh yeah! ) stosunek i utrzymywanie we wzwodzie swojego penisa pozostaje czasami jedynie w sferze marzeń. To, że dochodzą szybko i znienacka może być związane z problemami dwojakiej natury: z utrzymaniem erekcji jak i przedwczesnym wytryskiem. W tym artykule odpowiem na jedno z najczęstszych pytań partnerek sprinterów, a mianowicie, co zrobić, aby on "mógł dłużej".

Większość facetów uważa, że na miano dobrego kochanka mogą zasłużyć jedynie poprzez długotrwałą penetrację. Zaskaujące, że zapominają przy tym, że spełnienie kobiety zależy od wielu złożonych czynników - nie tylko bodźców fizycznych, ale i mentalnych. Jednak w tym artykule skupiny się na fizyczności. Dlatego też, drodzy czytelnicy płci męskiej, przypominam, że natura wyposażyła Was, poza penisem, w wiele innych narzędzi pozwalających zadowolić partnerkę seksulanie. Na rynku dostępne sa przecież usta, język, palce i dłonie, które używane umiejętnie są w stanie dać kobiecie orgazm jej marzeń. Mało tego, skupienie się na innych sposobach zapokajania swojej kobiety, spowoduje, że zapomnicie o swojej sprinterskiej naturze, a to w rezulatcie sprawi, że faktycznie będziecie mogli penetrować dłużej!

Zacznij więc wprawiać się w sztuce kochania wychodząc nieco poza schemat i przestań koncetrować się na czasie, który jesteś w stanie wytrzymać! Nauczysz się kontrolować ejakulację i odkryjesz na nowo zabawę w kotka i myszkę. Jest kilka efektywnych strategii kontrolowania swojej erekcji, które własnie odkryjemy.

W tym artykule dowiecie się, w jaki sposób wydłużyć stosunek, jednocześnie utrzymując podniecenie seksualne, a także jak kontrolować ejakulację.

Pytanie od znajomej, na które postaram się odpowiedzieć brzmi:

"Podaj mi proszę pomocną dłoń. Jesteśmy z moim facetem razem już pięć lat i z biegiem czasu zauważyliśmy, że nasz seks staje się coraz krótszy. Myślę, że problemem nie jest przedwczesny wytrysk, gdyż on wytrzymuje 3-5 min, ale bawilibyśmy sie zdecydowanie lepiej, gdyby on dał radę dłużej. Czy jest cokolwiek, co możemy zrobić? On potrafi zaposkoić mnie na inne sposoby, ale bardzo brakuje mi długiej penetracji."

Zanim odpowiem na to pytanie, muszę wyjaśnić pojęcie "przedwczesny wytrysk". W mojej ocenie, sformuowanie to, tak powszechnie używane, trochę się zdewaluowało. Tak naprawdę to po prostu medyczne określenie, oznaczające, że wytrysk następuje wcześniej, niż mężczyzna, lub jego partnerka tego sobie życzą. Proste? Proste.

Wielu mężczyzn uważa, że wszyscy poza nimi są seksualnym bohaterami, maszynami do seksu, którzy mogą kochać się godzinami. Pamiętajmy, że czas jaki poświęcacie na seks nie jest najważniejszy przy ogólnej ocenie satysfakcji ze stosunku. Kolejna dobra wiadomość jest taka, że aktywność seksulana, stabilność erekcji, to umiejętność której można się nauczyć i kontrolować ją. Pokażę Wam kilka trików aby ją rozwijać.

Po pierwsze, czego nie należy robić. Są to łatwo dostepne metody, które bez trudu można znaleźć w Internecie lub poznać przy szczerych rozmowach przy piwku. I nie polecam ich, a mianowicie:

  • Rozkojarzenie, odwrócenie i rozporszenie uwagi.

Takie przekonanie, że w momencie gdy facet pomyśli o nieprzyjemej, lub aseksualnej rzeczy, napięcie opadnie. Uważam, że to zupełnie mija się z celem, w końcu uprawiasz seks dla przyjemności, chcesz się nim cieszyć i być obecnym w trakcie aktu, a odbieranie sobie tej swobody i wycofywanie się na chwilę jest zupełnie bez sensu.

  • Używanie specjalnych żeli do wydłużenia stosunku.

Kolejna bzdura. Tego typu preparaty działają na zasadzie miejscowego, delikatnego znieczulenia, które spowoduje, że bedziesz mógł kochać się dłużej, ale znowu, bez specjalnej przyjemności, w końcu niewiele czujesz. Poza tym, może się zdarzyć, że zupełnie pozbędziesz się erekcji, albo co gorsza dla partnerki, oberwie się jej rykoszetem (jeśli uprawiacie seks bez prezerwatywy).

  • Antydepresanty.

To najbardziej ekstremalna metoda. Obniżają one libido, więc, jak powyżej, kompletnie bez sensu.

Wszystkie z powyższych metod mają za zadanie obniżyć napięcie seksualne, podniecenie i odczuwanie, zamiast je pobudzać i budować krok po kroku. A przecież właśnie o to drugie chodzi w seksie! W jakim celu zatem przedłużać stosunek, skoro nie odczuwasz żadnej przyjemności? To po prostu mija się z celem!

Polecam metody, które rzeczywiście pozowolą wydłużyć Twój stosunek, nie ujmując przy tym ani grama przyjemności i uniesienia. Metody, które pomagają budować napięcie, dłużej wytrzymać i dłużej cieszyć sie seksem. To własnie jest cel, który chcemy osiągnąć.

Jak wspomniałam wcześniej, utrzymanie wzwodu to umiejętność, której można się nauczyć i kontrolować ją. Polecam kilka ćwiczeń do wykonania kiedy jesteś sam i kiedy jesteś z patrnerką.

1. Na początek zalecam trenować samemu, podczas masturbacji.

Wtedy możesz wsłuchać się w swoje ciało i poznać swoje reakcje, a dopiero potem przenieść je do łóżka, gdzie wspólnie z partnerką będziecie mogli bawić się dalej. Kluczowym jest określenie momentu kiedy zbliża się orgazm. Musisz wsłuchać się w swoje ciało, zatopić w nie, poznać reakcje swoich mięśni, aby wyczuć napięcie, które pojawia się na krótko przed orgazmem. Jeśli zdasz sobie z niego sprawę, to potem już możesz dowolnie zmieniać biegi w swoim rydwanie (ha ha ha). Umiejętność ta, pozwoli Ci na podtrzymanie i przetrzymanie napięcia seksualnego, a tym samym na wydłużenie czasu trwania stosunku i przejęcie kontroli nad wytryskiem.

Bonusem jest to, że orgazm i ejakulacja to tak naprawdę dwa odrębne fizjologiczne stany, które mogą istnieć osobno, lub razem. I mężczyźni są w stanie oddzielić jedno od drugiego, doświadczyć wielokrotnych orgazmów, pozostać twardym tak długo jak sobie życzą. Wymaga to jednak sporej praktyki. W związku z powyższym, zacznij się masturbować i w tracie masturbacji zwracaj baczną uwagę na reakcje swojego ciała i reakcje swojego penisa, tuż przed ejakulacją. Wielu meżczyzn potrafi wyczuć ten moment na chwilę przed dotarciem do "punktu bez odwrotu" i kontrolować go, jeśli tylko uświadomią sobie, czym on tak naprawdę jest. Spróbuj masturbować sie kilka razy i zwróć uwagę na zachowanie penisa, staraj się przewidzieć kiedy nastąpi wytrysk. Zacznij powoli wydłużać czas pobudzenia seksualnego. Wówczas, gdy znajdziejsz się sam na sam ze swoją partnerką będziesz w stanie zakomunikować jej, że właśnie zbliżasz się do czerwonej linii, więc razem będziecie mogli popracować nad przedłużeniem stosunku.

Oto kilka tipów dla trenowania razem z partnerką.

2. Po pierwsze- masaż.

Po prostu zwykły masaż pośladków – TWOICH pośladków (nie partnerki tym razem). To jeden z najlepszych pomysłów na grę wstępną, a zarazem najlepsza metoda na zrelaksowanie całego ciała. Jedną z przyczyn, dla kórych mężczyźni dochodzą szybko jest stres i ogólne zdenerwowanie, poczucie zagrożenia. Rozpoczęcie uprawiania miłości od masażu, pozwoli Wam zrzucić z siebie ciężar nieprzyjemnych przeżyć i zrelaksować się. Żyjemy w świecie pełnym napięć i ciągłej gonitwy. Wszystko musi być na już, natychmiast i ASAP, nic dziwnego, że stresy przenosimy do sypialni. Żyjemy w biegu, więc kiedy wreszcie spotkamy się w lóżku, lecimy nadal, podświadomie chcemy mieć TO już z głowy, aby odhaczyć kolejny punkt z listy "to do".

Zatem zaczynając seks od masażu, wyciszycie się i uspokoicie. To taki znak, że jesteście tu i teraz tylko dla siebie, że tutaj nie ma miejsca na pośpiech i bylejakość, że oddajecie się sobie, nigdzie się nie spieszycie. Nawet jeśli będzie to pięć minut masażu, naprawdę, może to zupełnie odmienić wasz stosunek, nie tylko mentalnie, ale i fizycznie. Zrelaskowane ciało działa i reaguje zupełnie inaczej, poza tym, wiecej krwi później dopłynie do penisa :). Zacznij więc od masażu swojego partnera.

3. Masaż erotyczny.

To co rozumiem przez masaż erotyczny to masaż całego ciała z włączeniem erotycznego dotyku wokół jego genitaliów - penisa, jąder, prostaty, może odbytu, jeśli to lubicie.

Czyli pobudzanie go, a następnie komunikowanie przez niego, kiedy on zbliża się do punktu bez odwrotu. Musisz wtedy wycofać się ze stymulacji newralgicznych okolic i zacząć masować jego tors, brzuch, talię, uda, ramiona itd. - jedym słowem całe ciało z wyłączeniem stref erogennych. To pomoże rozproszyć jego pobudzenie, nie ujmując przyjemności. Później zacznijcie ponosić poprzeczkę wyżej, coraz częściej wydłużać w czasie pobudzenie i napięcie seksualne. To może przyjść naturalnie. Kluczem jest komunikacja. On musi dać znać i wiedzieć kiedy jest tuż o krok! Wtedy, zanim on dotrze do tego punktu, zaczynacie ropraszać jego pobudzenie na całe ciało. Odciąganie uwagi od jego penisa musicie rozegrać oboje. Co jest fascynujące w tej metodzie, to to, że możecie wykreować cały ciąg szczytów i dolin napięcia sekualnego. Będziecie oboje zdumieni, jak długo może to trwać. Bawcie sie sobą, podnoście jego podniecenie na sam szczyt, a potem rozpraszajcie na całe ciało. A potem jeszcze raz i jeszcze raz.

Słaba strona tej metody jest taka, że on może w końcu stwierdzić, że nie ma już ochoty sie kochać, bo jest to dla niego za dużo emocji na raz. Ale tak czy siak, jest to doskonała metoda, aby poćwiczyć przedłużanie wytrysku w bardzo relaksującej i niestresującej atmosferze. Ta zabawa w "podnoszenie i opadanie" pozwala mu doświadczyć napięcia seksualnego od zupełnie nowej nieznanej strony. A fakt, że robicie to razem, zbliża Was do siebie i buduje mocną więź. Ściąga presję i stres. Pozwala celebrować jego przyjemność na jego własnych warunkach, co też dla facetów może być czymś nowym. Poza tym, kto powiedział, że on nie odwdzięczy się tym samym ;)

4. Penetracja

Jest to kolejny krok w całym procesie, który omówiłam powyżej. Strategia, której możecie spróbować tuż po tym, kiedy zrozumiesz czym jest "punkt bez odwrotu" , to zrozumienie czym jest "punkt bez odwrotu kiedy się kochacie". Wbrew pozorom, nie jest to takie oczywiste, ale do zrobienia.

W momencie, kiedy on już się zbliża do tego momentu, zróbcie sobie przerwę, ale niech on pozostanie w środku. Weźcie kilka długich, głębokich wdechów, dajcie sobie czas, niech jego napięcie trochę opadnie i wróćcie do uprawiania miłości. Możecie to robić tak długo i tyle razy ile chcecie lub możecie. Ta metoda pozwoli Wam na przeżywanie niezwykle długiego i niezwykłego seksu.

Podsumowując, musicie zdać sobie sprawę z tego, że męska erekcja przychodzi i odchodzi. To nie jest urządzenie z przyciskiem "włącz" i "wyłącz". To tylko kwestia przepływu krwi. My, kobiety bardzo często denerwujemy się i niepokoimy, kiedy mężczyzna traci erekcję, bo zwykle traktujemy to bardzo osobiście - że już mu się nie podobam, że już nie jestem dla niego atrakcyjna itd. Zazwyczaj nie o to chodzi, co dobrze wiemy w głębi serca. Pozwólmy naszym facetom na erekcję, która przychodzi i odchodzi. Zdejmiemy wtedy presję i stres z naszego pożycia seksualnego. Kiedy mięknie, to trochę mięknie, trudno. Wtedy możecie się poprzytulać, całować, dotykać, pobawić i poczekać aż stwardnieje :). W międzyczasie on może stymulować Ciebie i dać Ci kilka bonusowych orgazmów. Nie jest to miła perspektywa?

Zmieńmy nasze podejście do seku. Akt seksualny, to nie jest wyścig, tu nie ma miejsca na start i metę, a orgazm to nie meta. To szczyty i doliny, które mogą trwać godzinami. Utrzymanie napięcia seksulanego to umiejetność, można się tego nauczyć. Żyjemy w przeświadczeniu, że uprawianie seku to jest coś co mamy w genach. Zapominamy, że seks to także sztuka. Uczmy się zatem, tylko trening czyni mistrza!


Nieprzyzwoitka.pl to najprawdopodobniej najlepsza strona o nieprzyzwoicie przyjemnych przyjemnościach.


Disclaimer: To co tutaj wrzucam ma charakter jedynie edukacyjny i informacyjny, czasami tylko poglądowy lub sprawdzony empirycznie. Wobec powyższego nie może zastąpić opinii dietetyka, seksuologa lub specjalisty w innej dziedzinie.

Nieprzyzwoitka

Nieprzyzwoicie przyjemne przyjemności to moja specjalność. Jestem łasuchem, uwielbiam się rozpieszczać. ASMR mam prawie na wszystko. Czasem robię za nerda, stąd też postanowiłam założyć bloga. Ha! Tak, ja. Ponieważ jestem leniwa, wolę sobie życie ułatwiać niż utrudniać, dlatego też mój punkt widzenia może czasami wydawać się kontrowersyjny.

To nie jest blog tylko o seksie. Owszem, znajdziesz kilka pomocnych DIY, ale przede wszystkim utwierdzisz się w przekonaniu, że nic co ludzkie nie powinno być nam obce. 

Na wszelkie dyskusje czasu mi nie żal, zatem zapraszam Cię serdecznie do rozmów. Chętnie nauczę się czegoś od Ciebie!

Szukaj