Sekspozytywność - robisz to źle

Sekspozytywność - robisz to źle

Mam wrażenie, że gdzie się nie obrócę, tam zawsze trafię na kogoś, kto pod sztandarem sekspozytywności głośno krzyczy “Seks jest super! Wszyscy powinni uprawiać seks!” Na pierwszy rzut oka wygląda to zupełnie niegroźnie, ale kiedy schodzę warstwę niżej, zaczynam mieć wątpliwości.

Nagle okazuje się, że ten sztandar to fejk, że żadnej sekspozytywności tutaj nie ma, a jedyne co znajduję to hipokryzja, zakłamanie, chęć zrobienia wrażenia na innych swoją błędnie rozumianą otwartością i błędnie rozumianym nowoczesnym podejściem do życia.

seks jest super czyli sekspozytywność - robisz to źle

Wiadomo, że w naszej kulturze seks został zepchnięty do sfery tabu. Tak było, jest i prawdopodobnie będzie i trudno, musimy się do tego przyzwyczaić. Jedyne co mogę ja, albo Wy z tym zrobić, o ile macie taką ochotę, to o mówić o seksie. Ale mówić mądrze, a nie bezrefleksyjnie powtarzać zacytowany powyżej pusty frazes.

No bo co to właściwie oznacza, że “seks jest super”?

Widzę tutaj co najmniej dwa problemy:

  • Pierwszy, że w naszej ludzkiej naturze leży chęć buntowania się wobec wszystkiego i wszystkich (patrz Tango Mrożka, jak się nie obrócić- dupa z tyłu). Im więcej zatem okrzyków “Seks jest super”! tym więcej wrzasków “Seks jest zły!”. I na odwrót - im więcej osobników deprecjonujących seks, tym więcej jego głośnych obrońców. Jakkolwiek to brzmi. To jest jak błędne koło, swoiste perpetum mobile represji i buntu i zamiast wypracowywać pewien balans skaczemy z ekstremum do ekstremum. To przecież nie ma najmniejszego sensu.
  • I drugi, że w zasadzie, co to znaczy, że “Seks jest super“? Super czyli jaki? “Ano taki, jaki uprawiam ja”, aż chciałoby się rzec. Tak? Nie? No raczej nie. “Seks jest super.” może narzucać jaki ten seks ma być. Takie określenie od razu go wartościuje, co według mnie jest zupełnie bezcelowe jeśli chodzi o tak bardzo subtelne i subiektywne aspekty życia. A seksengatywni myślą tak:
    • A zatem jesteś heteroseksualny? Źle, bo nie jesteś tolerancyjny.
    • Jesteś homoseksualny? Źle, bo to chore.
    • Lubisz oral? A fe!
    • A co z analem? Łomatkobosko!
    • Jesteś sprinterem? Ale loser!
    • A może nigdy nie miałaś orgazmu? Twój facet to frajer a Ty jesteś męczennicą.
    • Masz fetysz stóp? Zwyrodnialec.
    • A może w ogóle seks Cię nie interesuje? Co z Tobą nie tak?!

No i co wy na to? Jak łatwo można wpaść w kompleksy. Co tu jest “normą”? Gdzie jest ten “super seks?” Czyżby wszystko powyższe?

Otóż seksnegatwyni zrobią wszystko aby Was zawstydzić. To bardzo prosty i skuteczny mechanizm bazujący na wstydzie. Ironiczne jest to, że może przybrać dowolny kierunek - od wypominania Twojej rozwiązłości - po prześmiewczy, że seksu nie uprawiasz.

Jaki w tym mają cel?

Oprócz zawstydzania- podbudowanie swojego ego. Dowartościowanie się kosztem innych, pokazanie wszem i wobec swojej otwartości, swojego nowoczesnego podejścia do świata, swojej błędnie rozumianej tolerancji, błędnie rozumianego wyzwolenia, wyzbycia się “średniowiecznych” przekonań. Zerwania z “ciemnogrodem”. Szkoda, że nie widzą, jak bardzo toną w tych ruchomych piaskach. Że im bardziej krzyczą o “ciemnogrodzie”, tym głębiej w ten “ciemnogród wpadają”. To nie jest sekspozytywność. Sekspozytwność... a co to właściwie znaczy....

Nie myl sekspozytywności z tym, że seks lubisz

Fakt, że ktoś publicznie mówi o swojej seksualności, o tym, że lubi to, albo tamto, o tym ile razy albo w jakich pozycjach zaliczył, nie oznacza, że jest on zdolny do wytworzenia przestrzeni dla różnorodności i odmienności seksualnej, innymi słowy mówiąc - tolerancji i akceptacji.

  • Dla mnie sekspozytywność to zrozumienie i poszanowanie seksualnych potrzeb innych ludzi, nawet jeśli są zupełnie odmienne od tych, które sama praktykuję.
  • Sekspozytywność oznacza, że szanuję wybory, fantazje, fetysze, i ekspresje seksualne (o ile wszyscy zainteresowani wyrażają entuzjastyczną chęć uczestnictwa w danej akcji!) nawet jeśli mnie samej nie kręcą.
  • W powyższym zawiera się również szacunek i zrozumienie do tego, że seksu można nie uprawiać w ogóle, i że nie trzeba mieć do tego żadnego powodu. Nie lubisz, nie uprawiasz - spoko luz. To Twoja sprawa. Tutaj też musi się znaleźć miejsce na aseksualność, celibat, monogamię, poliamorię albo cokolwiek innego, co wydaje się kontrowersyjne, bo niepowszechne.
  • W powyższym zawiera się również to, że nie oceniam powodów, dla których ludzie uprawiają seks. Czy jest to efekt uniesienia, czy potrzeba płodzenia dzieci, bicia rekordów, impononowania znajomym, zakład, zarabianie pieniędzy, budowanie więzi i bliskości. Nie ważne. To nie jest moja sprawa.

A czy Wy jesteście seksualnie pozytywni?

Bardzo bym chciała, abyśmy stworzyli przestrzeń do akceptacji nie tylko swoich własnych potrzeb, ale również przestrzeń do akceptacji potrzeb innych ludzi.

Chciałabym, abyśmy zrozumieli, że nasze potrzeby zmieniają się w czasie, że fraza “Nigdy nie mów nigdy.” jest niby banalna, ale aktualna. To, że w chwili obecnej nie kręcą Cię “dziwne” fetysze, nie oznacza, że za jakiś czas nie odnajdziesz jakiejś “zaginionej cząstki siebie”. To, że obecnie uważasz, że “seks tylko pod kołdrą”, nie oznacza, że za jakiś czas nie będziesz będziesz chciał/a go uprawiać na stole w jadalni. Albo odwrotnie- to że teraz nie nie wyobrażasz sobie dnia bez seksu, nie oznacza, że jakiś czas nie będziesz miał/a w ogóle ochoty na seks.

Chciałabym wreszcie, abyśmy stworzyli przestrzeń, gdzie wolno będzie powiedzieć “nie” tak samo jak wolno będzie powiedzieć “tak”, “nie teraz”, “innym razem”, albo cokolwiek innego na co macie (lub nie) w danej chwili ochotę. Bez wyrzutów sumienia, bez wstydu. Gdzie “mercy fuck” będzie tylko legendą miejską - ktoś gdzieś słyszał, ale nie wiadomo czy aby na pewno.

Chciałabym, aby każdy w swoim własnym rozeznaniu określił swój własny "dobry seks".Co to dla Ciebie oznacza? Czym jest, ale tak konkretnie? Kiedy? Jak? Gdzie? Ile razy? Z kim? Z czym? Co wtedy czujesz? Czego wtedy potrzebujesz? Proszę, nie ignorujcie tych pytań. Poświęćcie sobie 10 minut, na przykład kiedy stoicie w korku i zastanówcie się nad tym.

Jeśli lubisz seks - to extra, gratuluję, ale

...nie myśl, że to sprawia że jesteś lepszy, bardziej światowy, bardziej oświecony, bardziej otwarty, niż ktoś kto seksu nie lubi. I pamiętaj, że może nadejść taki czas, kiedy Ty nie będziesz miał ochoty na seks. I co wtedy?

Jeśli więc naprawdę chcemy zmienić sposób myślenia o seksie i sekspozytywności, jeśli chcemy pozbyć się wstydu i zażenowania związanego z naszą fizjologią, musimy zacząć rozróżniać entuzjazm od sekspozytywności. I pomimo, że one mogą iść razem, jest wiele przykładów na to, że wcale nie muszą.


Nieprzyzwoitka.pl to najprawdopodobniej najlepsza strona o nieprzyzwoicie przyjemnych przyjemnościach.


Nieprzyzwoitka

Nieprzyzwoicie przyjemne przyjemności to moja specjalność. Jestem łasuchem, uwielbiam się rozpieszczać. ASMR mam prawie na wszystko. Czasem robię za nerda, stąd też postanowiłam założyć bloga. Ha! Tak, ja. Ponieważ jestem leniwa, wolę sobie życie ułatwiać niż utrudniać, dlatego też mój punkt widzenia może czasami wydawać się kontrowersyjny.

To nie jest blog tylko o seksie. Owszem, znajdziesz kilka pomocnych DIY, ale przede wszystkim utwierdzisz się w przekonaniu, że nic co ludzkie nie powinno być nam obce. 

Na wszelkie dyskusje czasu mi nie żal, zatem zapraszam Cię serdecznie do rozmów. Chętnie nauczę się czegoś od Ciebie!

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoityNerd.pl

Programowanie, nerdowanie, gry i inne okołogeekowskie tematy, nie tylko kobiecym okiem.

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoitaKuchnia.pl

Szybkie i zdrowe przepisy dla nieprzyzwoicie leniwych ludzi

Szukaj