Mój pierwszy raz

Mój pierwszy raz

Poznałam go w sieci. Kto uważa Instagram za narzędzie szatana, niech pierwszy rzuci kamień. Od razu zwrócił moją uwagę swoim niebanalnym podejściem do życia. Zielone koktajle, naga kuchnia, równowaga ciała i umysłu… Do tej pory myślałam, że to mainstream, że styl życia, który prezentuje prowadzą wszyscy. Ale szybko okazało się, że chłopak jest widoczny w tłumie. Momentalnie złapaliśmy kontakt, w końcu wielkie umysły myślą podobnie - podobne poczucie humoru, podobne poczucie absurdu. Wiedziałam, że to człowiek, który nie boi się iść pod prąd.

Wiedziałam, że wiele nas łączy.

Jego podejście do życia i wartości imponowały mi. Trochę szalony, trochę poważny, kiedy trzeba było z łatwością schodził na ziemię, ale jednocześnie pozwalał sobie na małe bądź większe szaleństwa. Nazywał mnie “krejzi” co bardzo mi imponowało. Być “krejzi“ w oczach takiego krejzola to zaszczyt.

Aż pewnego pięknego i ciepłego kwietniowego dnia, kiedy to wiosna przyszła do Krakowa zupełnie znienacka, a młode listki nieśmiało zaczęły kusić swoją zielenią na okolicznych drzewach - nastąpiło TO.

Bardzo denerwowałam się na początku, w końcu nigdy tego nie robiłam. Powtarzałam sobie, że przecież to żaden wstyd, że pierwszy raz może nastąpić w dowolnym momencie życia, że jeszcze wiele pierwszych razy przede mną.

Starałam się zadbać o odpowiednią atmosferę, miejsce i czas, ale wiadomo, znam przecież siebie - im bardziej się staram tym gorzej wychodzi. Dlatego postanowiłam iść na spontan i żywioł. Pozostać sobą. Być prawdziwa. I starałam się bardzo. Oj bardzo. Z początku szalenie się denerwowałam, głos drżał, ręce się trzęsły, ale z czasem, z każda kolejną minutą czułam się coraz bardziej bezpieczna i pewna siebie, bo on zbudował naprawdę zabawną i fajną atmosferą. Czułam się zaopiekowana. Pod koniec miałam wręcz niedosyt i chciałam, aby TO się nigdy nie kończyło.

Tak fajnie było.

Podcast.

Tak. Mój pierwszy Podcast w życiu. Nie, nie tylko że z Michałem, ale w ogóle. A że z Michałem to już w ogóle miazga! Jak już to właśnie z nim. Moja pierwsza rozmowa z innym blogerem.

Zapraszam Was serdecznie. Mam nadzieję, że będziecie się bawić równie dobrze jak ja!

Od razu dorzucę pewne sprostowanie, ponieważ nie chcę wprowadzać Was w błąd: w okolicach 26:30 mam na myśli POTRZEBY a nie PRAGNIENIA. Niby oczywista omyłka, ale jednak w tym kontekście bardzo wiele zmienia.

Miłego słuchania!


Nieprzyzwoitka.pl to najprawdopodobniej najlepsza strona o nieprzyzwoicie przyjemnych przyjemnościach.


Nieprzyzwoitka

Nieprzyzwoicie przyjemne przyjemności to moja specjalność. Jestem łasuchem, uwielbiam się rozpieszczać. ASMR mam prawie na wszystko. Czasem robię za nerda, stąd też postanowiłam założyć bloga. Ha! Tak, ja. Ponieważ jestem leniwa, wolę sobie życie ułatwiać niż utrudniać, dlatego też mój punkt widzenia może czasami wydawać się kontrowersyjny.

To nie jest blog tylko o seksie. Owszem, znajdziesz kilka pomocnych DIY, ale przede wszystkim utwierdzisz się w przekonaniu, że nic co ludzkie nie powinno być nam obce. 

Na wszelkie dyskusje czasu mi nie żal, zatem zapraszam Cię serdecznie do rozmów. Chętnie nauczę się czegoś od Ciebie!

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoityNerd.pl

Programowanie, nerdowanie, gry i inne okołogeekowskie tematy, nie tylko kobiecym okiem.

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoitaKuchnia.pl

Szybkie i zdrowe przepisy dla nieprzyzwoicie leniwych ludzi

Szukaj