Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam część 3 GRANICE

Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam część 3 GRANICE

Część trzecia artykułu pt. "Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam". Zachęcam do zapoznania się częścią pierwszą Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam część 1 POTRZEBY , drugą Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam część 2 PRAGNIENIA​, i trzecią Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam część 3 GRANICE ponieważ zagadnienia omówione poprzednio ściśle łączą się z tymi poruszanymi w niniejszej części.

Granice, czyli you shall not pass

Każdy człowiek ma inne granice dopuszczalnych zachowań i zazwyczaj w związku ten temat bywa zupełnie przemilczany. Niesłusznie. To kluczowe, aby przedyskutować, na co tak naprawdę możecie się zgodzić, a na co nie.

jak uniknąć zdrady: granice, pragnienia, potrzeby

Skupmy się na razie na tematach związanych z seksem. Zacznijmy z grubej rury - na przykład czy pornografia jest ok? Czy flirt jest ok?

Myślę, że flirt jest najbardziej kontrowersyjny, bo wiele par ma z tym problem i uważa, że tu właśnie zaczyna się zdrada.

Kiedy mówię o flircie mam na myśli to (za słownikiem języka polskiego):

książkowo:

1. zabiegi mające na celu pozyskanie względów osoby płci odmiennej, starania o czyjąś rękę; umizgi, umizg (dawniej), konkury, amory, zalecanki, zaloty;

2. przygoda erotyczna; romans, miłostka;

3. gra towarzyska umożliwiająca rozmowę na tematy miłosne za pomocą przekazywanych kartek z pytaniami i odpowiedziami.

Dla wielu ludzi flirt to całkowicie bezdyskusyjnie zakazane zachowanie kiedy są w związku. Problem z filtrem polega na tym, że wielu z nas myli flirt z byciem miłym. Tak, ta granica jest szalenie cienka. Możesz więc, a nawet powinieneś/powinnaś odbyć rozmowę z partnerem/partnerką gdzie według niego/niej leży ta granica, które zachowania są dla niego/niej alarmujące, jak on/ona się z nimi czuje, jak Ty z tymi zachowaniami się czujesz i jakie oboje macie oczekiwania.

Możesz więc powiedzieć:

Idź, flirtuj, roztaczaj swój czar, ale:

  • nie bierz numeru telefonu,
  • nie pisz z nim/nią bez mówienia mi o tym,
  • chciałbym/chciałabym wiedzieć, że prowadzisz intymne rozmowy z kimś kogo uważasz za atrakcyjnego.

I to jest według mnie zdrowa granica, do której parter/partnerka może się dostosować.

Bo jeśli powiesz - Nawet nie patrz na tą kobietę/tego mężczyznę takim wzrokiem i nawet nie myśl o tym, żeby podchodzić do niej/niego i rozmawiać, to w zasadzie wyrządzasz sam/sama sobie krzywdę, to już jest lekka psychoza. Wtedy właśnie partner/partnerka czuje się spętany/spetana, czuje, że znajdzuje się pod Twoją nieuzasadnioną kontrolą czy pantoflem i w przyszłości może się to na Tobie okrutnie zemścić.

Zatem musicie znaleźć granicę która działa i gra dla Was obojga, i która sprawia że nie czujesz się zamknięt/zamknięta w klatce. Musisz wiedzieć, że czasami zdarza się i tak, że samo obserwowanie partnera/partnerki flirtującego z kimś innym i obserwowanie tego, że jest pożądany/pożądana przez kogoś obcego, działa stymulująco. Dzieje się tak z prostego powodu- to jest jasny znak, że Twój partner/Twoja partnerka jest atrakcyjny/atrakcyjna i pożądany/pożądana przez innych, ale w rezultacie to Ty spijasz śmietnakę, i to do Ciebie wraca pod koniec dnia.

Jest to więc niezły pretekst nie tylko do dowiedzenia się czegoś o sobie, ale również do eksperymentów. Być może brzmi to jak igranie z ogniem, ale musisz zrozumieć, że to tylko my sami jesteśmy odpowiedzialni za naszą własną seksualność. Nikt inny nie może jej posiąść, nikt inny nie może jej zawłaszczyć, nikt nie może posiadać Ciebie - no chyba że gracie w specyficzne gry, ale teraz nie o tym. Mówiąc serio - nikt nie może posiadać Ciebie, Twojego ciała i Twojej seksualności.

Możesz natomiast się nią dzielić i ofiarowywać ją na Twoich warunkach. Dzielić z kimś i ofiarowywać komuś, kogo sam/sama wybierasz. Jest więc coś magicznego w tym, kiedy pozwalasz swojej seksualności na frywolność, kiedy pozwalasz sobie na delikatny flirt i cieszysz się tą seksualną energią którą emitujesz i którą odbierasz. I kiedy wiesz, gdzie leży granica, co więcej - sam/sama wiesz kiedy skończyć - bo chcesz. Nie, że musisz, ale że chcesz. Kiedy wiesz, że naładowałeś/naładowałaś swoje akumulatory i nie masz potrzeby podejmowania dalszych kroków. To naprawdę działa w wielu wypadkach.

Wydaje mi się, że kiedy zakazujesz partnerowi/partnerce podejmowania pewnych zachowań i ograniczasz go/ją w flirtowaniu z innymi, to tak naprawdę zamykasz i ukrócasz jego/jej seksualność. A jak jak wspomniałam wyżej - nie masz do tego prawa. Co więcej, sam/sama sobie wyrządzasz krzywdę, bowiem jego/jej czar, charyzma i seksualność zaczynają powoli zanikać, a to prędzej czy później odbije się na Tobie.

Jeśli więc powiesz - Idź i bądź seksy, rozatczaj swój czar, to dajesz mu/jej przyzwolenie na to, aby jego/jej seksualna energia cały czas się w nim/niej kumulowała i krążyła. Wtedy partner/partnerka pozostaje cały czas w “trybie gotowości”, a to ma to bardzo pozytywny wpływ na Wasze wspólne życie. Pozwól więc swojemu partnerowi/swojej partnerce pozostać seksualną istotą, którą jest. Pozwól mu/jej pozostać człowiekiem, któremu można zaufać, z którym czujesz się bezpiecznie. Bo on/ona może być fantazją seksualną w świecie, ale i tak wróci do Ciebie, bo wie, że tylko z Tobą jest mu/jej najlepiej. Bo to Ty go/ją doceniasz, Ty obdarzasz go/ją ciepłem, to w Tobie ma przyjaciela i powiernika.

Igranie z ogniem powiecie. Ale zastanówcie się nad tym jeszcze raz. Po co jadać na mieście, kiedy obiad jest w domu? Jeśli wszelkie potrzeby będą zaspokojone, partner/partnerka nie będzie miał/miała potrzeby zaspokajać ich gdzieś indziej. Ponadto ustaliliście jasno granice, dlaczego więc miałby/miałaby je przekraczać?

Ważne jest aby tych granic nie przekrać ze strachu przed tym, że nie wolno - to jest złe. Tych granic nie należy przekraczać, bo nie ma takiej potrzeby. I kiedy flitujesz, ale wiesz kiedy skończyć, bo tak chcesz- jesteś wolnym człowiekiem. Wtedy wyciągasz z flirtu tylko i wyłącznie tą elektryzującą seksualną moc - jesteś wolny, jesteś szczęśliwy. Jeśli zatem oboje ustalicie granice aktywnie biorąc udział w ich wytyczaniu, będziecie oboje mieli poczucie, że wszystko gra, że jest bezpiecznie. Nie będzie możliwości aby jedno z Was poczuło się zdradzone, czy oszukane, ponieważ warunki zostały ustalone. Bo jeśli te granice są rozmyte, może się okazać że czujesz się skrzywdzony/skrzywdzona zachowaniem partnera/partnerki, który/która mógł/mogła nie mieć absolutnie żadnych złych intencji. Po prostu się źle zrozumieliście. Ponadto, gdy poddajesz swojego partnera/swoją partnerkę nieustającej kontroli i represji, jest on/ona tak zestresowany, że w końcu odpuszcza. I jest to normalne i zdrowe zachowanie. Osoba zdradzająca czuje się uwięziona, więc naturalnie walczy o wolność, musi (nawet nieświadomie) spełnić swoje potrzeby, więc się wymyka. Zupełnie jak nastolatek, który ma szlaban. Jeśli granice są zbyt ciasne - nie ma szans żeby utrzymanie w ryzach sie udalo. Każdy będzie próbował ratować siebie.

Na podobnej zasadzie działa wspomniany na początku problem z pornografią. Pisałam o tym tutaj: Jesteś tym co oglądasz czyli krótki kurs z porno dla naiwnych

Dla przypomnienia nadmienię, że oglądanie poronografii jest naturalnym zachowaniem człowieka. Jesteśmy gatunkiem seksualnie społecznym, czyli w naszej naturze leży zdolność do uprawiania seksu jawnie. Tak, to brzmi kontrowersyjne, ale pamiętajmy, że od zarania dziejów w naszej kulturze obecne były motywy grupowych orgii, rytuałów seksualnych, i seks oraz seksualność nie była traktowana jako zdrożne i perwersyjne zachowania.

Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z powyższym artykułem, mam nadzię, że pomoże Wam lepiej zrozumieć zjawisko fascynacji pornografią.

Część czwarta Jak uniknąć zdrady - tłumaczę i objaśniam część 4 SUPERZWIĄZEK.


Nieprzyzwoitka.pl to najprawdopodobniej najlepsza strona o nieprzyzwoicie przyjemnych przyjemnościach.


Disclaimer: To co tutaj wrzucam ma charakter jedynie edukacyjny i informacyjny, czasami tylko poglądowy lub sprawdzony empirycznie. Wobec powyższego nie może zastąpić opinii dietetyka, seksuologa lub specjalisty w innej dziedzinie.

Nieprzyzwoitka

Nieprzyzwoicie przyjemne przyjemności to moja specjalność. Jestem łasuchem, uwielbiam się rozpieszczać. ASMR mam prawie na wszystko. Czasem robię za nerda, stąd też postanowiłam założyć bloga. Ha! Tak, ja. Ponieważ jestem leniwa, wolę sobie życie ułatwiać niż utrudniać, dlatego też mój punkt widzenia może czasami wydawać się kontrowersyjny.

To nie jest blog tylko o seksie. Owszem, znajdziesz kilka pomocnych DIY, ale przede wszystkim utwierdzisz się w przekonaniu, że nic co ludzkie nie powinno być nam obce. 

Na wszelkie dyskusje czasu mi nie żal, zatem zapraszam Cię serdecznie do rozmów. Chętnie nauczę się czegoś od Ciebie!

Szukaj