Co to jest Shibari i Kinbaku? Czy to bondage po japońsku?

Co to jest Shibari i Kinbaku? Czy to bondage po japońsku?

Znudził Wam się standardowy bondage i macie ochotę na coś mocniejszego? A co powiecie na japońską sztukę wiązania Shibari albo Kinbaku?

Podobają mi się niektóre japońskie wpływy, widoczne zwłaszcza w zachodniej sztuce. Nie inaczej jest z bondagem, który w Japonii nie musi kojarzyć się tylko i wyłącznie z praktykami erotycznymi, ale ma również konkretny, artystyczny wydźwięk.

Shibari i Kinbaku czyli japońska sztuka wiązania - nam ludziom zachodu, kojarzy się jednoznacznie z BDSM. A jak jest naprawdę i czym różnią się te dwie dyscypliny od siebie? Bo tego, że powyższych nazw nie wolno stosować zamiennie jestem pewna. Praktyki z pozoru mogą wydawać się podobne, ale mam nadzieję, że po lekturze niniejszego postu poczujecie tę subtelną różnicę.

Co to jest Shibari?

Słowo Shibari stosowane jest stosunkowo od niedawna i w oderwaniu od erotycznego kontekstu może nie być kojarzone z bondagem. Oznacza dosłownie “wiązać” i jest czasownikiem.

Shibari to sztuka. Chodzi tutaj nie tylko o samo związanie konkretnej osoby, ale o piękne związanie, dekoracyjne związanie, o wywołanie pięknego estetycznego wrażenia. Chodzi o takie zawiązanie węzłów i rozmieszczenie lin, aby powstałe dzieło było piękne. Liny są przedłużeniem rąk artysty. Tworzą dzieło, poszukują obrazu, ruchu, relacji.  Węzły poza estetycznym wyglądem nie mają żadnej innej funkcjonalności.

Zazwyczaj jest to wstęp do innych  praktyk BDSM, a czasami jest to po prostu sztuka dla sztuki - coś na kształt wykonania pięknej fotografii czy namalowania obrazu.

Do praktykowania Shibari używa się lin konkretnego typu - albo wykonanych z włókien naturalnych, albo syntetycznych, ale wyglądających jak naturalne. Ponieważ jest to sztuka, kolorowe liny są dopuszczalne. Zazwyczaj stosuje się średnicę 6-8 mm, a ich długość bardzo się różni i może dochodzić nawet do 21 metrów.  Oczywiście zdarzają się dłuższe, ale jest to rzadko spotykane. Praktykujący Shibari skupiają się bardziej na estetyce niż na funkcjonalności, mimo, że Shibari chodzi zarówno o wrażenia estetyczne jak i erotyczne, zwłaszcza, ze liny przeciągane są wzdłuż stref erogennych.

Co to jest Kinbaku?

Kinbaku, w dosłownym tłumaczeniu oznacza “ciasno związać” i przeciwnie do naszego rozumienia bondagu, nie jest praktyką, a rytuałem, który łączy ze sobą serce, ducha i umysł.  Tych trzech powyższych nie można zdobyć dzięki znajomości technik i sposobów wiązania węzłów. To nie tylko “sztuka ozdabiania ciała linami”, ale przede wszystkim narzędzie dominacji.

Kinbaku, w naszym zachodnim toku rozumowania, najczęściej interpretowane jest jako Shibari z emocjami i w swojej definicji zawiera również przepływ energii pomiędzy partnerami. Kinbaku nie możesz uprawiać z krzesłem. Owszem, możesz krzesło pięknie opleść w liny, ale nie popłynie między wami energia. Kinbaku odnosi się tylko do ludzi.

Japoński bondage to nie tylko forma sado-maso, ale również prawdziwa artystyczna ekspresja, gdzie wiążący tworzy żywą rzeźbę poprzez kształtowanie ludzkiego ciała linami. Co ciekawe, w Kinbaku zazwyczaj używa się lin o mniejszych średnicach - 5-7 mm i są to raczej liny jednokolorowe. Zakończeniem splotu jest zazwyczaj pojedynczy węzeł, a  długość lin wynosi 7m do 8m. Praktykujący Kinbaku zwracają baczniejszą uwagę na funkcjonalność niż estetykę, a lina prowadzona jest w taki sposób aby zapewnić jak najwięcej erotycznych przeżyć. Dlatego też zazwyczaj przechodzi i ociera się o strefy erogenne.

Kinbaku pozwala na zespolenie ciał, wymianę energii poprzez liny, dotyk, nacisk, grę w pozbawienie swobody i narzucenie swojej własnej drogi. To elektryzujące przejęcie kontroli nad partnerem i jego emocjami, który nam ulega, a jednocześnie - oddanie uległości. To wspólne przekraczanie kolejnych granic - od splotu nadgarstków, rąk, nóg, po rozkosz a czasem i ból i wstyd. W Kinbaku dąży się do zrównoważenia, osiągnięcia harmonii energii i reakcji fizycznych i emocjonalnych.

Jak pewnie zauważyliście, różnice pomiędzy Kinbaku a Shibari są bardzo płynne i nie łatwo jest postawić twardą granicę, gdzie kończy się jedno a zaczyna się drugie. Niech powyższe pozostanie w gestii praktykujących.

Jak wygląda sesja Kinbaku i Shibari?

Nie napiszę, że “to ciężko wytłumaczyć tym, którzy nigdy tego nie doświadczyli”, bo to oczywiste i w zasadzie dotyczy każdej dziedziny życia. Zamiast tego napiszę, że jest to przeżycie nieziemskie.

Taka sesja, to sesja wymiany energii.

Osoba wiązana w pełni i świadomie uczestniczy w sesji i to ona jest inicjatorem i inspiracją do prowadzenia lin. To za jej sugestiami, reakcjami fizycznymi na kontakt z linami, wiążący posuwa się dalej. Partnerzy są w stałym kontakcie, cały czas wymieniają energię.

Natomiast podczas sesji Shibari, osoba wiązana doświadcza innego rodzaju mocnych emocji, które mogą być trudne do opanowania, zwłaszcza jeśli nigdy wcześniej nie była wiązana. To ciekawe, bo dla niektórych osób jest to swoiste wyzwolenie przez zniewolenie. Chodzi o to, że musisz się poddać, czujesz napięcie lin na swojej skórze i na swoim ciele i po prostu nie masz wyjścia. Taka z pozoru tragiczna sytuacja prowadzi wprost do wyzwolenia.

Ucisk lin na skórę i ciało, podobny do energicznego uścisku np. podczas intensywnego masażu może wywołać wyrzut endorfin- hormonów szczęścia, dając poczucie relaksu, uwolnienia napięcia. To ciekawe, że czasem zdarza się, że ci skłonni do poddania się bardzo chętnie zdominowaliby również swojego partnera. Pozycje przyjmowane podczas wiązania nierzadko łączą się z bólem i dyskomfortem, natomiast stymulacja poprzez liny wyzwala reakcje fizyczne i emocjonalne, które w “normalnych warunkach” pozostałyby w ukryciu.

Dzięki odpowiedniemu oddychaniu i skupieniu się mogą przekształcić się w szalenie mocne erotyczne doświadczenia. Ból zostaje “ofiarowany” partnerowi, a to może stworzyć poczucie całkowitej wolności w przynależności.

Wiele osób doświadcza poczucia transu, w którym umysł i ciało są w stanie całkowitej równowagi, a rozwiązanie u uwolnienie powoduje napływ łzy, tak jakby powrót do rzeczywistości był swego rodzaju traumą i lepiej jest pozostać związanym. Mocne związanie ma dać przede wszystkim silne odczucia erotyczne. Partner powinien w zmysłowy sposób przesuwać linę po skórze, poklepywać ją, wstrząsać, poruszać, trzymać i manipulować ciałem osoby związanej. To wywołujące dreszcze i ekscytujące doświadczenie nawet dla widza, obserwatora niebiorącego udziału w akcie, dlatego też w Japonii jest to jeden z najbardziej popularnych erotycznych przedstawień.

Do pracy rodacy!

To nic odkrywczego, gdy napiszę, że zarówno Shibari jak i Kinbaku mogą być szalenie podniecające i niewyobrażalnie pogłębić więzi pomiędzy partnerami, ale tylko wówczas kiedy obydwoje mają na to ochotę. Proste? Proste. Co więcej, zarówno Shibari jak i Kinbaku zdecydowanie nie są to rytuały dla zabieganych i zapracowanych, bowiem wymagają mnóstwa czasu, energii  i zaangażowania emocjonalnego. To hobby, w którym aby się rozwijać, trzeba praktykować.

Jeśli natomiast macie ochotę spędzić nadchodzące święta lub majowy weekend bawiąc się w wiązanie to bardzo proszę. Przecież nie wszystko musi być perfekcyjne. Chodzi o to, abyście to Wy czerpali z tego najwięcej przyjemności. Ponadto musicie wiedzieć, że pomimo iż Shibari jak i Kinbaku opierają się na trzech filarach: pięknie, efektywności i japońskiej estetyce, to dla nas ludzi zachodu czasami ciężko jest zrozumieć czym ta japońska estetyka jest. Dlatego też uważam, że dla początkujących Shibaristów/Kinbakistów najlepiej byłoby po prostu skupić się na dobrej zabawie i z czasem doskonaleniu sztuki wiązania.

Jest mnóstwo wydarzeń i warsztatów organizowanych w całej Polsce, na które można się zapisać i dalej rozwijać.

Zachęcam Was zatem do dobrej zabawy w wiązanie!

zdjęcie pochodzi z https://en.wikipedia.org/wiki/Japanese_bondage


Nieprzyzwoitka.pl to najprawdopodobniej najlepsza strona o nieprzyzwoicie przyjemnych przyjemnościach.

Nieprzyzwoitka

Nieprzyzwoicie przyjemne przyjemności to moja specjalność. Jestem łasuchem, uwielbiam się rozpieszczać. ASMR mam prawie na wszystko. Czasem robię za nerda, stąd też postanowiłam założyć bloga. Ha! Tak, ja. Ponieważ jestem leniwa, wolę sobie życie ułatwiać niż utrudniać, dlatego też mój punkt widzenia może czasami wydawać się kontrowersyjny.

To nie jest blog tylko o seksie. Owszem, znajdziesz kilka pomocnych DIY, ale przede wszystkim utwierdzisz się w przekonaniu, że nic co ludzkie nie powinno być nam obce. 

Na wszelkie dyskusje czasu mi nie żal, zatem zapraszam Cię serdecznie do rozmów. Chętnie nauczę się czegoś od Ciebie!

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoityNerd.pl

Programowanie, nerdowanie, gry i inne okołogeekowskie tematy, nie tylko kobiecym okiem.

nieprzyzwoitynerd.pl logo

NieprzyzwoitaKuchnia.pl

Szybkie i zdrowe przepisy dla nieprzyzwoicie leniwych ludzi

Szukaj